inne zalobaZ wielkim smutkiem informujemy, że zmarł Jerzy Kaczmarek. W czasie swojej wieloletniej kariery sędziowskiej w latach 1986-2003 był arbitrem podczas 310 imprez żużlowych. Msza święta odbędzie się w środę 28 listopada o godzinie 10.30 u oo Oblatów ul. Ostatnia w Poznaniu. Pogrzeb o godzinie 12.00 na cmentarzu komunalnym w Luboniu.

 

O swojej przygodzie ze sportem żużlowym Jerzy Kaczmarek opowiedział w wywiadzie dla SPEEDWAY.info.pl.

 

Kiedy i jak zaczęła się pańska przygoda ze sportem żużlowym?

- Moja przygoda ze sportem żużlowym rozpoczęła się od zapychania motocykli w Unii Leszno, której to byłem członkiem. W klubie tym uprawiałem lekkoatletykę i jako junior w biegach na 800 i 1500 metrów miałem nawet przyzwoite wyniki. Niestety na początku lat 60-tych Unia z powodu kłopotów finansowych zlikwidowała sekcję lekkoatletyczną. W maju 1967 roku mój młodszy brat Wojciech uzyskał licencję Ż a od początku sezonu 1973 za moją namową przyniósł się do Startu Gniezno gdzie zajmowałem się sprawami technicznymi, a później zostałem kierownikiem drużyny.

Jak wyglądała pańska droga do funkcji Przewodniczącego Kolegium Sędziów Żużlowych?

- Podczas naboru na sędziów żużlowych zostałem zgłoszony przez Start Gniezno do stażu. Zdałem egzamin i przy aprobacie GKSŻ a jej Przewodniczącym był wówczas magister Andrzej Grodzki rozpocząłem sędziowanie zawodów. Kiedy trafiała się trudna do oceny sytuacja na torze zawsze kierowałem się zasadą, którą usłyszałem od Przewodniczącego Grodzkiego czyli „Tak jak jest napisane w książce” tzn. Regulaminie. Tak też starałem się postępować podczas całej swojej sędziowskiej kariery. W latach 80-tych trenerem młodzieżowej kadry Polski był Marian Spychała, który mając rozliczne europejskie kontakty sportowe miedzy innymi z Duńczykami, Szwedami oraz Niemcami organizował czwórmecze szkoleniowe z wyżej wymienionymi. Część z tych turniejów odbywała się na obiektach Olimpii Poznań. Pomagając organizacyjnie Marianowi Spychale poznałem trenerów oraz managerów zagranicznych drużyn co później okazało się bardzo przydatne. Wiosną 1989 roku na Turniej Targowy w Poznaniu organizowany przy mojej inicjatywie zaproszony został Indywidualny Mistrz Świata Duńczyk Hans Nielsen z którym nota bene łączyły mnie dobre osobiste relacje. W tym czasie wiedziałem już, że w 1990 roku zagraniczni zawodnicy będą mogli startować w rozgrywkach o DMP. Działacze Motoru Lublin, po awansie zespołu do I ligi, znając moje koneksje z managerem duńskiej federacji żużlowej Tage B. Nielsenem poprosili o wytypowanie zawodników gotowych wzmocnić ich drużynę. Wraz z Marianem Spychałą udaliśmy się na spotkanie z Tage B. Nielsenem do duńskiego Esbjerg. Po powrocie do kraju poinformowałem telefonicznie kierownika lubelskiej sekcji żużlowej Tadeusza Supryna o możliwości zakontraktowania Hansa Nielsena do ich drużyny. Informacja ta okazała się szokiem dla działacza Motoru Lublin, który po jej usłyszeniu po prostu zaniemówił. Po finalizacji rozmów okazało się jednak, że w Prima Aprilis 1990 roku ówczesny Indywidualny Mistrz Świata zaczął zdobywać punkty dla lublinian co było prawdziwą sensacją na skalę całego kraju. Moment przyjazdu Hansa Nielsena do Lublina oraz jego niemalże każdy krok był dokumentowany przez znanego dziennikarza telewizyjnego Michała Bunio.

W jakich okolicznościach objął Pan funkcję Przewodniczącego Kolegium Sędziów?

- Przewodniczącym Kolegium Sędziów zostałem po wyborze nowej GKSŻ i nowego Przewodniczącego pod koniec roku 2003, tuż po zakończeniu mojej przygody z wieżyczką sędziowską. Tym samym zostałem wybrany na członka Prezydium GKSŻ. W owym czasie GKSŻ składała się z przedstawicieli klubów wszystkich szczebli rozgrywek centralnych oraz Prezydium GKSŻ, które składało się z siedmiu członków.

Kaczmarek Jerzy

CZAS NIESTETY BEZWZGLĘDNIE SOBIE PŁYNIE

POWODUJĄC STRATY W ŻUŻLOWEJ RODZINIE

W żużlowe środowisko pełne sporów

Wnosił specyficzne poczucie humoru.

Przez lata wśród wielu żużlowych marek

Znaczącą pozycję miał Jerzy Kaczmarek.

Jurek należał do takich osób

Obok których obojętnie przejść nie sposób.

Potrafił odkrywać też znakomicie,

Gdzie swe uroki zazdrośnie skrywa życie.

Za niczyje plecy się nie chował,

Gdy szybkie decyzje twardo podejmował.

Dokonał niezwykłego sędziowskiego wyczynu:

21 wyścigów w ciągu 65 minut.

Wszyscy żyjemy z wiadomym skutkiem

W życiu się miesza radość ze smutkiem.

Nie jest możliwa jego powtórka

Dzisiaj ze smutkiem żegnamy Jurka.

 

            Józef Cycuła